Nie wiem czy Bóg istnieje, ale byłoby z korzyścią dla Jego reputacji, gdyby nie istniał" - Renard
Dotknęła jego brzucha, wyrzeźbionego jak u sportowca. Nie miał spodni - kiedy się ich pozbył? - a bokserki były z czarnego jedwabiu. Zrób to! Dotknęła go przez cienką tkaninę i usłyszała krótkie sapnięcie, nie wiedziała, czy prawdziwe, czy udawane. Ale jedno było pewne. Miał predyspozycje do wykonywania swojego zawodu. Poczuła, że zsuwa jej majtki. Myślałaś, że w nich zostaniesz? Prze sunął się i zaczął całować wewnętrznąstronęjej uda. W głowie rozdzwo nił jej się dzwonek alarmowy. Gdy jego usta przesuwały się wyżej, czuła się coraz bardziej spięta. Chwyciła go za ramiona i odepchnęła. Nie wszyst ko mogła zaakceptować, nawet po to, żeby rozprawić się z przeszłością. Podniósł wzrok. W półmroku zobaczyła jego pytającą minę. Pokrę ciła głową. Wzruszył ramionami i sięgnął na stolik przy łóżku. Nawet nie pomyślała o prezerwatywach. Najwyraźniej w okresie załamania rozwinęła się w niej też skłonność samobójcza. Spokojnie na ciągnął prezerwatywę, a potem zaczął mocniej tulić Isabel, ale ona odzy skała odrobinę zdrowego rozsądku i podniosła dwa palce. - Due? - Deux, s'Uvousplait. Z miną zdradzającą myśl: zwariowana cudzoziemka, sięgnął po dru gą prezerwatywę. Tym razem jego ruchy nie były aż takie gładkie. Mu siał się trochę wysilić, żeby wcisnąć lateks na lateks, a ona odwróciła wzrok, bo szarpiąc się z prezerwatywą, Dante stawał się ludzki, czego wcale nie chciała. Jego dłoń musnęła jej biodro, potem uda. Znów je rozsunął, chcąc jeszcze pieścić, ale ona nie zniosłaby aż takiej intymności. Z kącika jej oka popłynęła łza. Isabel odwróciła głowę i otarła łzę o poduszkę, zanim zauważył. Chciała orgazmu, cholera jasna, anie pijackiego płaczu i uża lania się nad sobą. Potrzebowała doskonałego orgazmu, który oczyściłby jej umysł tak, żeby mogła skupić się wyłącznie na odbudowie swojego życia. 29 Szarpnęła go, żeby się na niej położył. Gdy się zawahał, szarpnęła mocniej. Wreszcie zrobił to, czego chciała. Jego włosy musnęły jej poli czek i usłyszała chrapliwy oddech, gdy wsunął w nią palec. To sprawiało jej przyjemność, ale był zbyt blisko, a wino burczało jej w brzuchu. Po myślała, że powinna raczej położyć go na plecach i wsunąć na niego. Dotykał jej coraz wolniej, coraz bardziej ją drażnił, ale ona chciała już skończyć, więc uniosła biodra, żeby go ponaglić. Wreszcie przesunął nogi i ułożył się tak, jak chciała. Od razu zrozumiała, że nie będzie tak łatwo jak z Michaelem. Zgrzy tała zębami i wiła się pod nim, aż przestał panować nad sobą i wszedł w nią. Nawet wtedy nie chciał się poruszać. Przesunęła biodra, pospiesza jąc go. Chciała, żeby skończył, zanim trzeźwe szepty wkradające się do jej upojonego winem umysłu zmienią się w krzyk i będzie musiała przy jąć do wiadomości fakt, że naruszyła wszystkie zasady, w które wierzyła, i że postąpiła źle! Cofnął się trochę i spojrzał na nią rozpalonymi, lśniącymi oczami. Ona zamknęła oczy, żeby na niego nie patrzeć, chociaż był piękny. Wsu nął dłoń między ich ciała i głaskał ją, ale jego cierpliwość ją zirytowała. Wino zaburczalo jej w brzuchu. Odsunęła jego ramię i ruszyła biodrami. W końcu zrozumiał i zaczął powoli pchać. Zagryzła wargę, zaczęła odli czać, potem znów odsunęła jego dłoń, cały czas walcząc z poczuciem, że zdradziła samą siebie. Upłynęło mnóstwo czasu, zanim wreszcie zadrżał. Wytrzymała to i czekała na chwilę, gdy przewróci się na bok. Wtedy natychmiast wy skoczyła z łóżka. - Annette? Zignorowała go i szybko się ubrała. - Annette? Che probJema c'e? Sięgnęła do torebki, rzuciła na łóżko garść banknotów i uciekła z po koju. Rozdział 4 hoć minęło osiemnaście godzin, świdrujący ból głowy nie ustąpił ani trochę. Była ciemna noc. Isabel znajdowała się gdzieś na połu dniowy zachód od Florencji, jechała fiatem pandą z ręczną skrzynią bie30 C gów. Na drogowskazach były napisy w języku, którego nie rozumiała. Dzianinowa sukienka gniotła się pod pasem bezpieczeństwa. Isabel była zbyt nieprzytomna, żeby się uczesać. Nie cierpiała siebie takiej: nieporządnej, zdezorganizowanej i załamanej