X


Nie wiem czy Bóg istnieje, ale byłoby z korzyścią dla Jego reputacji, gdyby nie istniał" - Renard

Fryzura nie by�a na tyle nowa, by czu�a si� w niej nieswojo, dot�d jednak nigdy nie nosi�a w�os�w w takim nie�adzie. Wiedzia�a, �e Calowi Theroux nie przypad�aby do gustu, i mia�a wra�enie, �e zdj�to jej z plec�w ogromny ci�ar. Sam przewr�ci� si� na bok i si�gn�� po Susannah. Zmarszczy� brwi, gdy zorientowa� si�, �e jej nie ma. Nie lubi�, gdy wstawa�a, zanim zd��y� nacieszy� si� ciep�em jej cia�a, zanim poczu� kwiatowy zapach jej w�os�w. Zawsze zwija�a si� w k��bek, podci�ga�a kolana, trzyma�a d�onie pod brod�. Robi�o mu si� smutno, gdy si� tak kuli�a, jakby chcia�a sta� si� jak najmniejsza, �eby nieszcz�cia jej nie odnalaz�y. Wsta�, wzi�� szybki prysznic, poszed� do gara�u i znalaz� Susannah w zak�adzie fryzjerskim w towarzystwie matki. Obie by�y do tego stopnia poch�oni�te kontemplacj� nowej fryzury, �e go nie zauwa�y�y. Przygl�daj�c im si� w progu, rozmy�la�, jaka szkoda, �e chocia� cz�� klasy Susannah nie mo�e przej�� na jego matk�. Jak zwykle blisko�� Angeli sprawia�a, �e stawa� si� spi�ty. Dlaczego nie jest taka jak inne matki? Dlaczego ubiera si� jak dziwka i urz�dza dom rupieciami z wyprzeda�y? Kiedy by� nastolatkiem, flirtowa�a z jego kolegami, czego nie darowa� jej do dzisiaj. Nie mia�a za grosz gustu ani klasy i nie robi�a nic, by nabra� jednego albo drugiego. Z drugiej strony, odk�d si�ga� pami�ci�, zawsze go broni�a. Gdy ca�y �wiat wali� mu si� na g�ow�, trzyma�a jego stron� przeciwko ojcu, nauczycielom i ka�demu, kto jej zdaniem chcia� skrzywdzi� jej syna. 117 Susannah unios�a g�ow� i zobaczy�a jego odbicie w lustrze. Poczu� si� dumny. Tak bardzo jej pragn�� i oto jest jego. Niemal s�ysza� w uszach fanfary. Dzi�ki niej jego �ycie si� odmieni. Jej spok�j pomo�e mu odnale�� r�wnowag� i skupi� energi� na jednym celu. Jej nienaganne maniery z�agodz� jego szorstko��. Jej wdzi�k i uroda przydadz� mu blasku w oczach innych. Z Susannah u boku podbije �wiat. Jej brwi z��czy�y si� w poziom� lini�. Zorientowa� si�, �e czeka, by powiedzia� co� na temat jej nowej fryzury. Nadal nie m�g� si� nadziwi�, �e jego opinia tyle dla niej znaczy. Ju� otwiera� usta, �eby powiedzie�, jak wspaniale wygl�da, gdy w��czy�a si� Angela. � I co ty na to, Sammy? Nadal jestem �wietna, prawda? Bez s�owa odwr�ci� si� na pi�cie i wr�ci� do gara�u. Nie zd��y� podej�� do biurka, gdy w progu stan�a Susannah. Szare oczy patrzy�y na niego smutno. Bo�e, co za rozkosz, gdy taka kobieta tak na niego patrzy. Zmarszczy� czo�o. Wi�c brak reakcji z jego strony dzia�a� jej na nerwy. Zacisn�a usta, dumnie zadar�a podbr�dek - prowokowa�a go, by powiedzia� co� niepochlebnego. Ma�o brakowa�o, a parskn��by �miechem. Szybko si� uczy. Wystarczy�o wskaza� jej drog�. Obj�� j� mocno. � Wygl�dasz fantastycznie. Gniew znikn�� bez �ladu. Rozpromieni�a si�. - Naprawd� ci si� podoba? � Pewnie. � Poca�owa� j� mocno. Przywar�a do niego jak zawsze i j�kn�a cicho. Oderwa� si� od niej z trudem. Z westchnieniem rozejrza�a si� po gara�u zastawionym pud�ami. - Zap�dzisz mnie do pracy, tak? - Obiecuj�, �e w po�owie tygodnia pozwol� na przerw� na lunch. Roze�mia�a si�. Po chwili oboje zabrali si� za sk�adanie komputer�w. By�a to �mudna praca. Sam pokaza� jej, jak nale�y ��czy� poszczeg�lne cz�ci. Kiedy wszystko by�o na miejscu, trzeba by�o starannie zamkn�� pokryw�. Je�li co� by�o nie tak, kaza� jej robi� wszystko od pocz�tku. Kiedy zmontowa�a jeden komplet, Sam go sprawdzi� i w�o�y� do inkubatora, czyli drewnianej skrzynki. Mia� tam le�e� w��czony przez dwie doby. Cz�ci zawodzi�y albo w tym czasie, albo w og�le. Po pierwszej godzinie bola�y j� r�ce, ale nie narzeka�a. A� za dobrze s�ysza�a tykanie zegara. Ca�y czas pami�ta�a, �e maj� tylko trzydzie�ci dni, by sp�aci� Spectra Electronics. 118 Joel �ni�, �e w�ciek�y pies gryzie go w bark. Chcia� dotrze� do Su-sannah, uratowa� j� przed czym� koszmarnym, ale pies go dopad�, wbi� z�by w rami� i teraz Joel nie m�g� si� ruszy�. Obudzi� si� z g�o�nym j�kiem. Sen by� tak rzeczywisty, �e wci�� odczuwa� b�l. Nagle zda� sobie spraw�, �e boli go naprawd�. Niezdarnie dotkn�� d�oni� klatki piersiowej i poczu�, �e pi�ama jest przepocona. Nigdy nie wybaczy Susannah tego, co mu zrobi�a. Da� jej wszystko i oto, jak mu odp�aci�a. B�l w barku z�agodnia�, oddycha� spokojniej. Nie po raz pierwszy czu� ten przeszywaj�cy b�l. Mo�e powinien i�� do lekarza. Nie mia� jednak ochoty przed nikim, nawet przed lekarzem, zdradza� swojej s�abo�ci. Musi wzi�� si� w gar�� i tyle. Nie �wiczy� od czasu tego ca�ego zamieszania. Wr�ci do dawnego trybu �ycia i wszystko b�dzie w porz�dku. Wystarczy troch� starej dobrej samodyscypliny. I powr�t c�rki. Nie wiadomo dlaczego, serce znowu przyspieszy�o. Min�y ju� dwa tygodnie. Spodziewa� si�, �e do tego czasu c�rka dawno b�dzie w domu. Okropna my�l, �e mo�e ju� nigdy nie wr�ci, ca�y czas czai�a si� na kraw�dzi �wiadomo�ci